Zuzanna, Łukasz i Franio

Powoli przyzwyczajamy się do tej nowej zupełnie sytuacji i trzeba przyznać, że zmiany które zachodzą to super fajne przygody :)
Poród okazał się chyba najlepszym doświadczeniem w naszym życiu. Trwał w sumie od 19.30 do 8.50. Jak wiesz zaczęło się od odejścia wód no i powolutku pojawiły się skurcze. Do szpitala trafiliśmy koło 23.00, bo czekałam aż te skurcze się trochę uregulują i nabiorą mocy. Jednak nie udało nam się uniknąć efektu stresu szpitalnego i jak tylko dotarliśmy na miejsce osłabły i rozregulowały. Podczas pierwszej fazy używaliśmy piłki, drabinek, spacerów i prysznica no i oczywiście ciągłe masowanie :)
W drugiej fazie zdecydowałam się na krzesełko bo tylko taka pozycja wydała mi się możliwa. Pani położna, która przyjmowała naszego synka na ten świat okazała się świetną osobą, kiedy byłam już tak bardzo zmęczona doskonale wiedziała, jak mnie zmotywować i czym postraszyć żebym znalazła jeszcze trochę siły.
Udało nam się uniknąć jakichś lekarstw, które nam tam proponowano, jestem z tego dumna :)
Najważniejsze, że jesteśmy już razem i jest pięknie :) A uczucia które nam towarzyszą - nie ma nic lepszego!
Faktycznie jest tak jak mówiłaś - poród daje kobiecie niesamowitą siłę i wiarę w siebie :). Natomiast jeśli chodzi o związek, wpływ wspólnego porodu na nasze relacje, to uważam, że każdemu mężczyźnie powinna być dana szansa na uczestniczenie w tym wydarzeniu, bo to buduje coś niezwykłego między dwojgiem ludzi.
Pozdrawiamy serdecznie
Zuzanna, Łukasz i Franio