Aśka

Sama rodziłam w Siemiradzkim, ale ilość par na szkole rodzenia (w lecie było ok. 15-20) i zajęcia wczesnymi popołudniami mnie zniechęciły. Ostatecznie wybrałam Koalę. I to był strzał w dziesiątkę! Świetne zajęcia, wieczorami (lub w weekendy) prowadzone przez położną, psychologa, rehabilitantkę i doradcę laktacyjnego. Małe grupy (do 5 par) powodowały, że nie mieliśmy żadnych oporów, żeby zadawać najdziwaczniejsze pytania. Do końca chodziłam też do Koali na gimnastykę – położna przyjmująca poród była zachwycona moim „wytrenowaniem”. Teraz jestem miesiąc po porodzie, a notatki z Koali dalej mi się przydają i… sprawdzają. W razie pytań czy kłopotów zawsze mogę zadzwonić do kogoś z prowadzących, to ważne zwłaszcza w przypadku problemów z karmieniem, w Koali bowiem działa całodobowe pogotowie laktacyjne. Ale – co dla mnie najważniejsze – szkoła spełniła funkcję terapeutyczną. Przestałam panicznie bać się porodu, okazało się zresztą, że jestem do niego i do pierwszych dni po nim świetnie przygotowana. Nic mnie nie zaskoczyło, a współpraca z położną nie sprawiła żadnego problemu. Warto było zapłacić każdą cenę już choćby za takie poczucie komfortu psychicznego, jakie dała mi ta szkoła. Koala zresztą podchodzi do sprawy kompleksowo - jeszcze przed porodem uczestniczyliśmy z mężem w warsztatach pierwszej pomocy noworodkowi. Jakkolwiek mam nadzieję, że to, czego się tam nauczyliśmy, nigdy się nam nie przyda, to warto wiedzieć, jak pomóc dziecku, żeby w krytycznym momencie nie wpaść w panikę. Polecam.